Sfinks doński
cookies
Serwis internetowy swiatkotow.pl używa plików cookies.
Korzystając ze strony internetowej www.swiatkotow.pl wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.
Artykuł tygodnia

HYALUTIDIN® DC – Wsparcie dla stawów Twojego kota
Czy wiesz, że problemy ze stawami mogą dotyczyć nie tylko psów, ale także kotów? Niezależnie od tego, czy Twój kot jest aktywnym skoczkiem, ma nadwagę, jest w średnim wieku lub starszy, czy też zmaga się z problemami ruchowymi, istnieje ryzyko, że może cierpieć na zwyrodnienie stawów. Na szczęście jest na to rozwiązanie – HYALUTIDIN® DC, innowacyjny preparat wspierający zdrowie stawów u kotów.Sfinks doński - pochodzenie
Szukając informacji na temat Sfinksa Dońskiego znajdziemy kilka określeń tej rasy: Donskoy (Doński), Don Hairless (doński bezwłosy), Don Bald Cat (kot doński łysy), Don Sphynx. Możemy także spotkać samo słowo Sfinks, ale będzie to mylne skojarzenie z innym kotem – Sfinksem kanadyjskim (którego zresztą także nie omieszkamy prześwietlić, ale to w swoim czasie…).
Historia tej rasy jest opowieścią o determinacji i wytrwałości, bo choć Sfinks Doński jest całkiem młodą rasą, to trochę trzeba było powalczyć o oficjalne uznanie jej na arenie hodowlanej (choć do tej pory nie każda federacja uznaje te koty, jako odrębną rasę). Historia tej rasy to także opowieść o byciu o właściwym czasie, we właściwym miejscu…
Sfinks znad Donu ukazał się ludzkim oczom w sposób nie do końca wyjaśniony. Po prostu znalazł, a właściwie znalazła się na ulicy naddońskiego Rostowa. Pewnego lutowego popołudnia 1987 roku na drodze Eleny Kowalewy, w naddońskim Rostowie, stanęła malutka, kilkumiesięczna kotka. Kobieta tak naprwdę uratowała jej życie. Grupka bezmyślnej, pozbawionej uczuć wyższych młodzieży kopała worek, w którym była kotka. Po szybkiej interwencji kotka – choć obolała, przerażona i zziębnięta – była już bezpieczna. Elena wzięła ją do domu, a ta szybko wydobrzała i poczuła się jak u siebie.
Idylla nie trwała jednak długo. Kotka – o wdzięcznym imieniu Warwara (czyli nasza polska Basia) – zachorowała. Było nieciekawie, bo Warwara zaczęła gubić futro. Lekarze rozkładali ręce. Przypuszczali, że to może efekt wcześniejszego znęcania się nad nią… Nie wiedzieli co jej dolega, a kotka nadal traciła ochronę ciała, ale co dziwne – nic dodatkowego, poza tą „drobną” dolegliwością, w jej organizmie się nie działo. Była, już łysym, okazem zdrowia. Jej oryginalność była na tyle niespotykana w ówczesnym rosyjskim felinologicznym świecie, że pani Elena zdecydowała się pokazać Warwarę fachowcom.
Ogólnie i delikatnie mówiąc, reakcja hodowców na wystawie była mało entuzjastyczna. A mówiąc wprost, kotka została wyśmiana i potraktowana jako chore, wyliniałe stworzenie! Zniewaga była duża, ale co począć, jeżeli wiedza sędziów jest niewystarczająca… Świadomość o istnieniu jakichkolwiek nagich kotów w środowisku sędziowskim ZSRR była zerowa. Dopiero, gdy pani Kowalewa pojawiła się na wystawie już nie tylko z Warwarą, ale i z jej dwiema córkami, fachowcy uznali, że może coś jest na rzeczy; że może faktycznie są świadkami narodzin nowej linii hodowlanej…?
Rozpoczęto konkretne prace nad rozwojem rasy i sprawdzeniem na ile cecha braku okrywy włosowej jest stała i mocna. Pani Irina Niemykina, opiekunka Czity, córki Warwary, postanowiła skrzyżować Czitę z kotem europejskim. Owłosione potomstwo w przeciągu paru miesięcy gubiło futro. Kolejne zabiegi dawały podobne rezultaty. Skrzyżowanie Czity z jej nagim synem zaowocowało narodzinami zupełnie nagiego kocura i dwóch owłosionych kotek, które w niedługim czasie dołączyły do nagiego brata. To potwierdziło wcześniejsze przypuszczenia, że cecha utraty futra jest dominująca, przekazywaną z pokolenia na pokolenie właściwością.
Lata ’90 okazały się początkiem nowej rasy. W 1997 roku Sfinksa Dońskiego uznało WCF (World Cat Federation). Dopiero w 2005 roku kota Dońskiego na listę oficjalnych ras wpisała TICA (The International Cat Associacion), a dwa lata później FIFe. W Stanach Zjednoczonych nie uznano niestety tego uroczego kota za odrębna rasę.
Jak widać, Sfinks Doński mianem pełnoprawnego członka kociej rodowodowej arystokracji może poszczycić się dość krótko. Nie jest to jednak istotne. Kot ten zasługuje na to miano w 100%. Dzięki wytrwałości i determinacji miłośników kotów dostąpiliśmy niebywałego zaszczytu obcowania z tymi, jakże pięknymi, stworzeniami.
