cookies

 

Serwis internetowy swiatkotow.pl używa plików cookies.

Korzystając ze strony internetowej www.swiatkotow.pl wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

zakładki zdjęcia/filmy

Forum dyskusyjne

Odpowiedz
Autor Wiadomość
Rozmiar tekstu: A+ A-
swiatkotow AGA
Ilość wiadomości: 1
Dodano: 2014-07-31 13:18:49
Witam,
Oto historia mojej kotki Koko.
Nikt nie jest w stanie zdiagnozować choroby, leczenie odbywa się objawowo, przynosi doraźne skutki, ale pojawiają się nowe objawy, być może skutki uboczne leczenia.

Koko  trafiła do nas od prywatnej osoby z miotu 6 kociąt w którym była najmniejsza.Jako kociak sprawiała problemy behawioralne, być może wynikające z faktu że była ciut za mała kiedy braliśmy ją od matki.
Przy pomocy kociego psychologa jakoś przetrwaliśmy okres dorastania,  pojawiła się pierwsza ruja i czas na sterylizację. Miała wtedy 9 miesięcy. Zabieg przebiegł bez przygód, natomiast w pierwszej dobie po pojawiły się problemy z oddychaniem i tzw. „robienie bokami”.
Szybka interwencja na ostrym dyżurze  i okazało się że zbierała się woda w płucach – podobno typowe powikłanie po sedacji. Wszystko wróciło do normy. Sterylizacja odbyła się na początku listopada.
W grudniu pojawiła się konieczność kilkudniowego wyjazdu do miejscowości odległej o 270 km. Fatalnie znosiła podróż samochodem konieczne było zastosowanie sedacji w jedną i w druga stronę (w odstępie 6cio dniowym). Wybudziła się bez większych komplikacji i powikłań, ale przyrzekłam sobie że kot już nigdy nie będzie przewożony.
Po tych sedacjach zauważyłam dziwne chrapanie kiedy zasypiała. Zrobiono echo serca – okazało się że ma lekko niedomykającą się zastawkę, co może skutkować gorszym krążeniem, a w rezultacie może być problematyczne przy sedacjach. Prawdopodobnie woda w płucach po sterylizacji  miała takie właśnie podłoże. Generalnie kot może z tym żyć, o ile nie będzie „co chwila” poddawany takim inwazyjnym zabiegom.

Sytuacja bez „przygód” trwała do lutego tego roku (miała dokładnie 2 lata). Kotka z natury „żywe srebro” łażenie po wysokich kuchennych szafkach było jej ulubiona rozrywką. Do czasu.
Przez kilka dni chodziła lekko osowiała, ociężała, nie miała ochoty na zabawę jak zawsze.
Pewnej nocy (początek lutego 2014) usłyszałam rumor. Znalazłam ją leżącą na blacie kuchennego stołu – myślałam że spadła z szafek, choć przestrzennie było to nie możliwe (blat stołu nie znajduje się pod szafkami).
Zauważyłam lekki niedowład lewej tylnej nogi – rano szybka wizyta u weterynarza – diagnoza: kości całe, pewnie się uderzyła i ubiła nogę. Dostała steryd przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo + coś przeciwbólowo, zalecenie ograniczyć ruch.
Zostawiłam ja w stanie względnego spokoju i poszłam do pracy.
Po powrocie kotka ledwie powłóczyła tylnymi łapkami – wizyta u weta – prześwietlenie. Brak złamań, prawdopodobne  że uderzyła głową  i ma obrzęk mózgu. Kilka dni oczekiwania + steryd. Brak poprawy, a nawet pogorszenie. Ledwie wchodziła do kuwety, a na dodatek wygięło jej kręgosłup w „pałąk” w środkowym odcinku. Łapki jej drżały tak, jakby przechodziły ja dreszcze.
Kolejna wizyta u weta (dzień 5 po „wypadku”), badanie krwi, USG, prześwietlenie. Podejrzenie choroby neurologicznej  toksoplazmoza, FIB, białaczka, grzybica, inne.  Leczenie – Encorton 1 mg dziennie. Czekamy na wyniki (2 dni) – bez konkretnych wniosków. Pobranie płynu mózgowo –rdzeniowego – bez konkretnych wniosków. Dalej Encorton.
Minęło 2 tygodnie od zdarzenia – brak zdecydowanej poprawy na Encortonie. Wet rozłożył ręce – nie wie co to jest.
Można ewentualnie zrobić tomografię głowy, ale i tak leczenie byłoby sterydowe, więc w kontekście jej problemów z sercem warto to mocno rozważyć. Nie zdecydowałam się.

Udało się nam dostać do dr. Sumińskiej (początek marca), która zaleciła zmianę Encortonu na Dexamethason – uderzymy w choróbsko z innej strony. Dawka – 1mg dziennie wieczorem. Po tygodniu zaczęło być znacząco lepiej. Kręgosłup zaczął się prostować. Koordynacja ruchów tylnich i przednich łap powoli wracała do normy. Drżenie łapek ustało.
Po miesiącu dawkowania 1 mg, zmniejszyłam dawkę do 0,75 mg z zaleceniem obserwowania czy nie pogarsza się.Kot wrócił do dawnej formy. 0,75 dawkowałam przez kolejny miesiąc, w maju zmniejszyłam do 0,5 mg , po tygodniu zaważyłam że jest osłabiona, nie chce się bawić. Pojawiło się drżenie łapek. Wróciłam do 0,75mg, po tygodniu powrót do formy.  Zalecono również podawanie hepatilu, pół tabletki dziennie (podawany od czerwca)

Chciałam wspomnieć o karmieniu kotki – chcąc zapewnić jej optymalną zdrową dietę postanowiłam jej gotować. Na okrągło dostawała drobiową wątróbke gotowaną zblendowaną z gotowaną marchewką. Bardzo jej smakowało.
4 tygodnie temu kiedy pojawiły się upały kot zaczął wymiotować. Najpierw 1 raz co 3 dni, potem już wracała wszystko co zjadła.
Wizyta u weta – diagnoza zatrucie żelazem z wątróbki. Natychmiast zmienić dietę, dostała zastrzyki: przeciwwymiotny, osłonowy na żołądek, antybiotyk.
Pomogło, potem wymiotowała już tylko 2 razy w odstępach kilkudniowych. W tej chwili nie wymiotuje.
Pojawiło się coś bardzo niepokojącego. 3tygodnie temu kiedy (jak zwykle) z uporem maniaka podskakiwała żeby chwycić za klamkę i otworzyć drzwi zaczęła dziwnie miałczeć i zauważyłam że kuleje na przednią łapę, zawijają stopę pod spód.

Odruchowo chwyciłam i próbowałam jej naciągnać stawy – myślałam że może zwichnęła. Po tym „działaniu” puściłam ją, a ona chodziła już normalnie.
Sytuacja powtórzyła się 2 tygodnie temu – również naciągnęłam łapę , ale pobiegłam do weta. Po oględzinach nic nie stwierdzono. Żadnych przemieszczeń w stawach, żadnej bolesności stawów. Normalnie obciążała łapę. Ograniczyć ruch.
Przez 2 tygodnie nic się nie działo, aż do wczoraj. Kolejny raz przednia łapa, naciągnęłam. Zaczęła normalnie chodzić, weszła do kuwety , po czym wychodząc zaczyna miałczeć , powłócząc tylną łapą.
Próbowałam naciągać, wielki miałk, widać że bardzo ją bolało, co kilka kroków kładła się miałcząc boleśnie.
W końcu przestała miałczeć, po kilku minutach zaczęła w miarę normalnie chodzić, choć widać było że jest zmęczona bólem.
Wet na ostrym dyżurze powiedział że może dać tylko przeciwbólowy. Doczekaliśmy rana.
Za chwilę wybieramy się na badanie krwi. Może to coś pokaże.

Czy biorąc pod uwagę przejścia kotki, ktoś z Państwa jest w stanie coś doradzić? Jestem przerażona tym że w momentach kiedy „to” się dzieje nie jestem w stanie jej pomóc
Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki.
Beata (Gość)
Dodano: 2017-08-25 08:15:01
Ja bym zapytała weta czy nie jest to Zespół Przedsionkowy i jaka jest jego przyczyna. Mogą być bardzo różne a objawy zawsze są neurologiczne. Przyczyny mogą być wrodzone albo chorobowe, nawet polip w uchu czy zapalenie ucha środkowego.
ali<x>nka221 (Gość)
Dodano: 2017-10-05 20:31:12
Może warto zmienić weterynarza? Skoro obecny nie potrafi pomóc warto zasięgnąć rady u kogoś innego. Ja ze swojej strony mogę polecić Ci www.lecznica-homeopatia.pl . Mają tam bardzo dobrych specjalistów z doświadczeniem. Wykonują swoją pracę z pasją i wierzę, że Ci pomogą
 
Odpowiedz

Innowacyjna gospodarka Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego